poniedziałek, 30 września 2013

Słodyczy nasza !!!









piątek, 27 września 2013

Ćwiczenia po cesarskim cięciu

Poniżej coś, co otrzymałam wychodząc ze szpitala i coś, co stosuję od tygodnia. Bardzo mi pomagają te ćwiczenia w dochodzeniu do siebie. Mogę Wam szczerze polecić :)

PO PORODZIE...
PO PORODZIE FIZJOLOGICZNYM
» PO CESARSKIM CIĘCIU
PO OPERACJI BRZUSZNEJ
PO OPERACJI KROCZA I OPERACJI DROGĄ POCHWOWĄ


 Ćwiczenia dla kobiet po cesarskim cięciu.




rys.1

rys.2

rys.3

rys.4

rys.5

rys.6

rys.7

rys.8

rys.9

rys.10

rys.11

rys.12
1-3 doba

1) Pozycja wyjściowa - leżenie tyłem, kończyny dolne wyprostowane. Zgięcie i wyprosi palców stóp (dynamicznie) 20 x
2) P. W.-jak wyżej. Zgięcie i wyprost stóp (dynamicznie) 20 x
3) P.W.-j.w. Krążenia stóp. 20 x
4) P.W. -j.w. Uginanie na przemian kończyn dolnych w st. kolanowych 10 x
5) P.W. -j.w. Energiczne zaciskanie pięści. 20 x
6) P.W. -j.w. Obszerne krążenia w nadgarstkach. 20 x
7) P.W. -j.w. Naprzemienne zginanie i prostowanie kończyn górnych w stawach łokciowych. 10 x
8) P.W. - tężenie tyłem, kończyny dolne ugięte. Ćwiczenia oddechowe torem piersiowym.
Wdech nosem - klatka piersiowa się unosi, długi wydech ustami. 5 x co godzinę. W trakcie ćwiczenia jedną ręką asekurujemy ranę pooperacyjną.
9) P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne ugięte, ramiona wzdłuż tułowia. Wciskanie pięt w materac z jednoczesnym napięciem pośladków (rys.1). 10 x
10) Ćwiczenia poprawiające laktację:
P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne ugięte, dłonie złączone przed klatką piersiową. Napieranie dłoni na dłoń (rys.2). 20 x


3-4 doba

Kontynuacja wszystkich ćwiczeń z 1 -3 doby, dodatkowo:
1) P.W.-leżenie tyłem, kończyny dolne proste.
Wciągnięcie pochwy i odbytu z napięciem pośladków. Rozluźnić (nie wstrzymywać oddechu). Powyższe ćwiczenie powtarzamy w póz. klęku podpartego i w póz. stojącej. Zaczynamy od 5 powt. dziennie, zwiększamy ilość, aż do 4 serii x 30 powt. po 2 mieś.
2) Przerywanie strumienia moczu.
3) P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne ugięte. Przechylanie złączonych kończyn dolnych w lewą i w prawą stronę (rys.3). 10 x
4) P.W. -j.w. Wyprost jednej kończyny dolnej w st. kolanowym, uda na równym poziomie, palce skierowane na siebie (rys.4). Wytrzymać 2 sek. Zmiana. 10 x
5) P.W. -j.w. Uniesienie miednicy, wytrzymać 2 sek. (rys.5). Powrót 10 x
6) P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne proste. Przesunąć lewą kończynę dolną po materacu w bok. Powrót. To samo kończyna dolna prawa. 10 x
7) P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne ugięte. Rozłączyć kolana, złączyć(rys.6). 10 x


5-6 doba

Ćwiczenia jak w powyższych dobach, dodatkowo:
1) P.W.-leżenie tyłem, kończyny dolne ugięte, ramiona wzdłuż tułowia. Uniesienie głowy z wydechem, broda przy mostku (rys.7). Wytrzymać 2 sek. Powrót. 10 x
2) P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne ugięte, wdech nosem - brzuch się unosi, wydech ustami - przedłużony.
Ćwiczenia wykonywać do końca 1 miesiąca.
Po pierwszym miesiącu, dodatkowo:
1) P. W.-j.w., ręce na karku. Uniesienie barków i głowy z wydechem(rys.8). Powrót. 5 x
2) P.W. -j.w. Uniesienie lewego barku i głowy z wydechem (rys.9). Powrót. 5 x To samo bark prawy.
3) P.W. -j.w., ramiona wzdłuż tułowia. Przyciąganie obu kończyn dolnych do tułowia. 10 x
4) P.W. -j.w. Rowerek 30 sek.
5) P.W. - klęk podparty. Koci grzbiet (rys.10).
Wdech - zaokrąglenie pleców, broda do mostka. Wydech - uniesienie głowy, wyprost pleców. 5 x
6) P.W. - stojąc przy krześle. Wspięcie na palcach, napięcie pośladków, wciągnięcie brzucha. Wytrzymać 3 sek. Rozluźnić. 10 x
7) P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne proste, ramiona wzdłuż tułowia. Nożyce pionowe i poziome. Kończyny dolne uniesione powyżej kąta 45 stopni (rys.11). 15 sek.
8) P.W. - leżenie bokiem, kończyny dolne ugięte. Uniesienie kończyn dolnych (rys.12). Wytrzymać 2 sek. Opuścić. 10 x. Zmiana strony.
9) P.W. - leżenie tyłem, kończyny dolne ugięte, zwinięty ręcznik między kolanami. Ścisnąć ręcznik, wytrzymać 3 sek. Rozluźnić. 20 x 
OPRACOWANIE: MARIA RYLKE
IZABELA STANIAK



www.SzpitalKarowa.pl

"Jestem słodki, jestem boski!!!" Od samego rana prosto do schrupania !!!

video

video

czwartek, 26 września 2013

Jak Aleksander wielki przyszedł na świat :) cz.2

Jeszcze Wam dokończę z tej niedzieli, że oczywiście rano zjadłam śniadanie - 1 kanapkę + herbatkę. O 11:00 byłam już w szpitalu na KTG, no i całkowicie zaskoczona tak zostałam. Nie wiedzieli, czy da radę w tą niedzielę zrobić cc, no i ogólnie nie wiedzieli, co dalej ze mną, więc obiadu nie dostałam na wypadek operacji. Całe szczęście do pory kolacji już wiedzieli, że dzisiaj nic nie będziemy już więcej kombinować, więc dostałam żarełko. Kolacja godzina 17:00 - dwie skibki chleba, szyneczka, 4 plastry pomidora, kosteczka masełka. OMG! Nadal jestem głodna!!! Całe szczęście, że przed 19 przyjechał D. i przywiózł mi i wodę i paluszki, wielką paczkę !!!! Zbawienie !!!

Poniedziałek 16.09.2013 - tydzień 41
No i nadszedł poniedziałek. Normalny dzień w pracy w szpitalu, pełna obsada, profesor Czajkowski też podobno jest, czego dowiedziałam się od pielęgniarek. Pobudka o godzinie 5:00, podłaczenie do KTG na 30 minut i tak 6 razy na dobę. Śniadanie godzina 7:30 no i oczekiwanie na obchód. Przyszli. Z 5 lekarzy + jakiś 2 stażystów. Standardowo podchodzilii do każdego łóżka, opowiadali o każdej urzekającej historii. Doszli do mnie i oznajmili, że wielowodzie, masa maluszka wg usg 4000g, że nie zgodziłam się na wywołanie porodu. Jeden siwy pan szepnął do pani w kręconych włosach coś na ucho i wyszli.
Hmmmm...
Pielęgniarka do mnie:
- "A pani to chciała przecież rozmawiać z profesorem Czajkowskim?"
- "No tak"
- "No to właśnie wyszedł..."
- "Szkoda, że nie wiedziałam jak wygląda. Wśród tych wszystkich lekarzy, nie wiedziałam, że jest również on" - odpowiedziałam.

Jakieś 30 minut później przyszła do mnie wspomniana pani doktor w kręconych włosach. Okazało się, że jest kierownikiem oddziału porodowego. Dokonała badania. Oczywiście, szyjka zamknięta, rozwarcie 1,5cm, główka Oleńka wysoko. Brzuch bardzo napięty, wielowodzie oraz wielkość Oleńka daje się we znaki... Zapytałam doktorowej, czy wiadomo, co ze mną zrobią. Odparła, że muszą się naradzić z profesorem. Odparłam, że miałam zamiar z nim porozmawiać, ale niestety nie wiedziałam, że siwy starszy pan na obchodzie, to właśnie on... Powiedziałam, że bardzo chciałabym, aby zrobili mi cesarskie cięcie, ponieważ jestem pewna, że dziecko jest duże.. Oceniam to po wielkości brzucha, a także po ruchach małego i tym, że mimo, ze jest wielowodzie, brzuch jest duży to i tak doskonale wyczuwam części jego ciała. Przytoczyłam moje wcześniejsze doświadczenia i to, że w momencie pierwszego porodu z Wiktorem 3350g byłam popękana, a podczas porodu z Damianem - waga urodzeniowa miała nie przekraczać 3300g wg usg, a było 3970g i miałam wtedy cesarskie cięcie. Taka decyzja została podjęta nie ze względu na masę, ale dlatego, że maluch wystawił pierwszą rączkę.
Doktorowa kierowniczka oznajmiła, że musi się skonsultować z profesorem Czajkowskim i wspólnie z nim podejmą decyzję.
Tak też się stało. Jakieś 2 godziny później wiedziałam, że zrobią mi cesarskie cięcie. Wpisali to do dokumentów i tym samym kamień spadł mi z serca
Owszem, dokuczające było to, że przy każdym obchodzie było wspominane o tym, że nie wyraziłam zgody na wywołanie, i że jestem zakwalilfikowana do cesarskiego cięcia. Jedna z lekarek z bardzo otwartym stylem bycie i bez żadnych zahamowań powiedziała mi wręcz otwarcie do koleżanki po fachu, czytając moje dokumenty, że "ta pani nie zgodziła się na wywołanie, więc przygotuj się, że jak na zmianie nocnej zacznie się coś dziać, to musimy zorganizować cesarskie cięcie..."
Szczerze?
Zwisało mi to. Byłam pewna swego i tego, że nie jest to moje "widzimisię". Dla mnie najważniejsze było to, że dopięłam swego, że będę miała operację, że już wkrótce nasze małeństwo będzie z nami !!!
W ciągu dnia dowiedziałam się od doktorowej kierownikowej, że dzisiaj już mają zaplanowane kilka cesarskich cięć, więc moje bedzie jutro. Do 24:00 mogę jeść, do 2:00 w nocy pić. Potem nic absolutnie.
Hurrrrrrrraaaaaaaa !!!! W końcu jakiś plan ! I wiem, na czym stoję !

Pozostała część dnia ciągnęła się niemiłosiernie. Czytałam trochę książkę Kalicińskiej "Lilka", ale powiem Wam, że jak wróciłam do domu, to w ogóle nie pamiętałam tych rozdziałów. Chyba emocje, wrażenia i wszystko dookoła sprawiało, że w ogóle się na tym nie skupiałam...

Przerobiłam też kilka znajomości i wymienianych pacjentek w naszym 4 osobowym pokoju. W sumie to tylko jedna dziewczyna była ze mną tam od początku do końca. Dziewczyna z cukrzycą, po cesarskim, po usunięciu torbieli, jakoś w 32 tygodniu ciąży, na podtrzymaniu. Musiała cały czas leżeć - kaczka i te sprawy. Niewesoło...
Poza tym były też dwie, którym podawano oksytocynę. Jedna, która miała podobną sytuację jak ta powyżej, ale dostała miejsce na patologii ciąży, więc ją przenieśli i pozostało jej jakieś 8 tygodni do spędzenia w szpitalu.

Ogólnie to było znośnie, gdyby nie te obrzydliwie wygodne łoża !



cdn.

środa, 25 września 2013

Jestem królem !

O tym jak Ja - tygodniowy maluszek - zaczarowałem pewną rodzinę i sprawiłam, że wszyscy kompletnie oszaleli na moim punkcie :)



To z tatą, który po prostu zwariował na moim punkcie...

Nosi mnie...



ogląda ze mną TV...


kąpie mnie też ...






To z moim młodszym bratem, który też chce we wszystkim uczestniczyć..




I ze starszym, który każde pierwsze kroki po powrocie do domu kieruje do mnie...




A to ja wczoraj, jak się "wentylowałem" przy oknie :)



No i gwóźdź programu wczorajszego dnia - pizza, którą zrobił dla całej rodzinki tatko !



P.S. Lajkujcie "Jagodowy Zakątek" na Facebook :) 

wtorek, 24 września 2013

Jak Aleksander wielki przyszedł na świat :) cz.1

Kochani, w końcu się dorwałam do kompa, bo przecież u nas to w minionym tygodniu istny przewrót do góry nogami. Całe szczęście, że to początek roku szkolnego i jeszcze nie jest tak tragicznie i możemy trochę zluzować, bo przecież takie wydarzenie jest bardzo wyjątkowe.

No ale, do rzeczy:
Tak jak Wam pisałam, ostatecznie wybrałam szpital do rodzenia, który był na mojej liście jako "rezerwowy". I nie żałuję.

Sobota 14.09.2013 - Tydzień 40+5
W szpitalu prosili o przyjeżdżanie na KTG. I tak jak było to zalecone, byłam u nich w sobotę. Poleżałam godzinkę i nic, cisza. Malutki tylko bardzo się ruszał, ale ogólnie nie było skurczy. Zero akcji.

Niedziela 15.09.2013 - Tydzień 40+6
W niedzielę pojechałam z moim młodszym synem. Znowu zrobiono mi KTG oraz zebrano informacje. Po oględzinach zrobiliśmy jeszcze USG. No i okazało się, że AFI, czyli poziom wód płodowych znowu podskoczył i tym razem wynosił 25cm (górna granica to 20). Lekarka na izbie przyjęć zdecydowała, że mnie zatrzymają już dzisiaj w szpitalu. Ok. Zostałam przyjęta na porodówkę, do sali 4-osobowej, gdzie 2 łóżka były już zajęte przez dziewczyny z cukrzycą na typowym "podtrzymaniu" ciąży mającej jakoś 30 tygodni. Zrobiono mi jeszcze raz USG. Ilość wód została potwierdzona przez drugiego lekarza. Orientacyjna waga dziecka to 4000g!!! Niestety nie ma rozwarcia, skurczy, szyjka zamknięta. Wstępnie lekarka powiedziała, że zrobią mi cesarskie cięcie.
Wieczorem przyszedł kolejny lekarz na obchód - niedziela więc szału nie było - tylko lekarz i położna. Jeszcze raz zebrał ode mnie informacje, sprawdził wyniki. Powiedział, że muszą się naradzić, co zrobić z moim przypadkiem. Po godzinie wróciła do mnie lekarka, która jako pierwsza badała mnie na oddziale i oświadczyła, że konsultowali sie telefonicznie z profesorem, który jest tutaj szefem i zasugerował, żeby wprowadzić cewnikiem płyn, który rozszerzy szyjkę i jutro rano podać mi oksytocynę i że mam rodzić normalnie. Szok! Ja mam urodzić normalnie 4000g?! Zapytałam jej, czy nie ma szans na cc. Ona na to, że to jest decyzja jej szefa, ale...i tu delikatnie mi podpowiedziała - nie muszę się na to zgodzić. Co tu robić? Co tu robić?
Nie, no nie ma bata. Jeśli wcześniej z Damianem na USG wyszło w dzień porodu, że mały ma maks 3300, a miał w rezultacie 3970g, to teraz może być tak samo. Po drugie - wód jest za dużo, brzuch jest ogromny i napięty. I jestem pewna, że Oleniek nie jest drobiazgiem, bo widzę jego ruchy i mimo ilości wód widzę każdą jego część ciała bardzo wyraźnie no i czuję bardzo wyraźnie.
Nie, nie zgadzam się na indukcję oksytocyną !!! No way !
Podpisałam papiery, że nie wyrażam zgody, lekarka wzięła je ze sobą i poradziła, abym w poniedziałek na porannym obchodzie porozmawiała z profesorem Czajkowskim.
No i się zaczęło...
Noc właściwie nieprzespana. Twarde łóżko na sali porodowej. Obok w pokojach jednoosobowych przyjmowano porody. Powiedzmy, że tej nocy wyraźnie "słyszalne" były 2 porody, z czego jeden przez kilka bolesnych godzin... Natłok myśli w mojej głowie i układanie argumentacji na drugi dzień rano nie miał końca. Przewracanie się z boku na bok na tym łóżeczku sprawiało ból bioder i ogólnie byłam cała obolała i wymęczona.

cdn...

poniedziałek, 23 września 2013

Że brat brata się nie wyprze :)

Słuchajcie, przejrzałam zdjęcia moich chłopaków i zobaczcie. Czy oni nie są do siebie podobni jak trzy krople wody???

 Wiktor 




Damian



Aleksander